Wielki handel zbożem — Ostia Antica, 117 n.e.

Ostia Antica, Italy · Classical
Wielki handel zbożem — Ostia Antica, 117 n.e.
Ekonomia / Dramat historycznyClassicalOstia Antica, ItalyPompeia PlotinaPublius Acilius AttianusSekstus Rufus

Wciel się w rolę zamożnego rzymskiego kupca zbożowego w tętniącym życiem porcie Ostia Antica. Nadchodzi zima, zbliża się mare clausum, a śmierć cesarza Trajana wywołuje chaos polityczny i logistyczny. Wykorzystaj swoje wpływy, spryt i bogactwo, aby przeprowadzić transakcję życia, zanim port zostanie zablokowany przez flotę cesarską.

Wszedłem pod chłodny cień portyku na Piazzale delle Corporazioni, gdzie tłum kupców i krzyki mew zwiastowały zbliżający się koniec sezonu żeglownego. Przed moją stacją stoi Hamilkar, przedstawiciel kartagińskich armatorów, nerwowo obracając w dłoniach woskową tabliczkę. Żąda pełnej zapłaty z góry za cały ładunek pszenicy, przerażony plotkami, że pretorianie skonfiskują jego statki na potrzeby pogrzebu cesarza Trajana. Jeśli nie dobijemy targu teraz, odpłynie do innego kupca, a ja zostanę z pustymi spichlerzami przed zimą.

Moja propozycja zabezpieczenia transakcji złotym sygnetem w świątyni Ceres uspokoiła Hamilkara, który chciwie podpisał kontrakt. Zabezpieczyłem ładunek z Kartaginy, ale to dopiero początek drogi. Po dwudziestu minutach marszu dotarłem do monumentalnych spichlerzy Horrea Epagathiana, by dokonać oficjalnego pomiaru ziarna. Oficjalny mierniczy, Marcus Kwintus, patrzy na mnie ze strachem w oczach i odmawia przystawienia pieczęci, drżącym głosem tłumacząc się nowym, tajnym rozkazem prefekta zbożowego.

Zostawiłem strachliwego Kwintusa i odnalazłem w bocznej nawie spichlerza jego młodego, ambitnego zastępcę, Tyberiusza. Moja obietnica poparcia jego awansu po przejęciu przeze mnie kontroli nad dokami podziałała natychmiast. Tyberiusz bez wahania przystawił oficjalny stempel na moich woskowych tabliczkach, zatwierdzając pełen tonaż pszenicy z Kartaginy. Z dokumentami w dłoni wyszedłem pośpiesznie w stronę teatru, gdzie mój informator miał wyjawić dokładny czas przybycia floty cesarzowej Plotiny.

Zrobiłem kilka kroków do przodu, zbliżając się do monumentalnego, ceglanego łuku teatru. Pod zacienionym portykiem dostrzegłem drobnych kupców rozkładających swoje towary oraz nielicznych przechodniów kryjących się przed porannym słońcem.

Wpadłem z wściekłością na stoisko piekarza, wywracając drewniany stół i rozrzucając bochenki chleba po rzymskim bruku. „To on sprowadza na nas głód!” – wrzasnąłem do zbierających się ludzi, wywołując natychmiastowe zbiegowisko i zamieszanie. Zanim nadeszli strażnicy, z cienia teatru wybiegł mój wystraszony informator, który odciągnął mnie za kolumnę i wyszeptał, że flota pogrzebowa cesarzowej Plotiny wpłynie do Portus jutro dokładnie o świcie.

Zgarnąłem kilka twardych bochenków chleba do fałdów mojej tuniki, gdy mój informator nagle szarpnął mnie za ramię. „Ludzie Sekstusa już tam są!” – syknął, wskazując na ciemny zaułek za Świątynią Ceres, skąd unosił się zapach dziegciu i oliwy. Ruszyłem tam pędem i dopadłem tylnych drzwi moich magazynów akurat w momencie, gdy rosły podpalacz zbliżał ogień do drewnianego portalu. Musiałem natychmiast powstrzymać łotra, zanim całe moje zboże pójdzie z dymem.

Odskoczyłem od rzezimieszka, rzuciłem bochenki na bok i jednym szarpnięciem otworzyłem ciężkie wrota mojego spichlerza. Wskoczyłem na ukryty pod wełnianym płótnem futurystyczny skuter grawitacyjny i odpaliłem z rykiem silnik, który rozdarł ciszę poranka. Ruszyłem z pełną prędkością, potrącając zszokowanego najemnika i gasząc jego pochodnię na wilgotnych kamieniach. Mój wewnętrzny chronometr zaczął wściekle błyskać czerwienią, ostrzegając o katastrofalnej anomalii, gdy gapie na ulicy upadli na kolana przed ryczącą bestią.

Wpadłem na dziedziniec koszar wigilów z ogłuszającym rykiem silnika, a rzymscy strażacy rozpierzchli się w panicznym strachu przed moją lewitującą maszyną. Przerażony dowódca kohorty, biorąc mnie za bóstwo zstępujące z niebios, padł na twarz i natychmiast obiecał całonocną ochronę moich spichlerzy. Moje zboże zostało ocalone, ale jawna demonstracja tej nieziemskiej potęgi na zawsze odmieniła losy Ostii. Zamiast zwykłego kupca stałem się istotą nadprzyrodzoną w oczach imperium, a rzymska historia skręciła na zupełnie nowe, technologiczne tory.

Zagraj w OmniHistory →