Wchodzę do gry — Gdańsk, 2007

Gdańsk, Poland · Industrial / Modern · 2007
Wchodzę do gry — Gdańsk, 2007
Slice of Life / DramaIndustrial / ModernGdańsk, Poland2007Przemysław Szymański (Kear)DJ CentRado (RDW)

Wciel się w postać gdańskiego rapera i producenta Brahu Brata w kluczowym momencie jego muzycznej kariery. Przemierzaj ulice Przymorza, pisz teksty, miksuj bity i staw czoła wyzwaniom niezależnej sceny hip-hopowej w Polsce u progu ery cyfrowej. Twój cel to ukończenie i wydanie legendarnego solowego albumu 'Wchodzę do gry'.

Siedzę w swoim ciasnym pokoju w falowcu na Przymorzu, gapiąc się na program muzyczny i mój sampler Akai MPC dwa tysiące iks el. DJ Cent właśnie wszedł, rzucił kurtkę na łóżko i zerknął na zegarek, marudząc, że ma zaraz ważne spotkanie na mieście. Puściłem mu surową pętlę z sampla, który wyciąłem z zakurzonej płyty, ale on tylko pokręcił głową i stwierdził, że brakuje tu konkretnego uderzenia. Muszę go przekonać, żeby usiadł do gramofonów i pomógł mi to pociąć, zanim stąd wyjdzie.

Podałem Centowi kabel i wskazałem na przyciski samplera em-pi-si dwa tysiące. Chłopak rzucił okiem na zegarek, ale uśmiechnął się, usiadł na moim krześle i zaczął uderzać w pady, tnąc sampel na żywo. Przez kolejną godzinę dopracowywaliśmy ten brudny, klasyczny podkład, a teraz, kilka dni później, muszę sprawdzić, jak te bębny brzmią na gdańskim powietrzu i uciąć plotki na osiedlu.

Huk rozbijającego się balonu z wodą na głowie typa z Zaspy uciszył całe podwórko, a sekundę później ekipa wybuchnęła gromkim śmiechem. Przemoczony rywal, trzęsąc się z zimna przy czterech stopniach Celsjusza, tylko machnął ręką i przyznał, że moje bity i tak obronią się same. Zebrany wokół falowca tłumek zaczął bić brawo, uznając moje ostateczne zwycięstwo w tym starciu. Moja pozycja na Przymorzu jest teraz niepodważalna, a wieść o nowym materiale szybko rozniesie się po Trójmieście.

Wykręciłem numer do Keara z domowego telefonu, słysząc w słuchawce trzaski starej centrali. Gdy odebrał, przystawiłem słuchawkę do głośnika, z którego ryczał nasz nowy, brudny bit z em-pi-si. Szef Vabank milczał dłuższą chwilę, po czym rzucił szorstko, że przez telefon to brzmi jak z piwnicy, ale czuje w tym gdański sznyt i chce usłyszeć pełną jakość.

Moje słowa uderzyły w jego ambicję; Cent prychnął tylko, zrzucił bluzę i bez słowa stanął przy gramofonach. Kiedy on puszczał w ruch winyl, ja rytmicznie uderzałem w szare gumowe pady mojego Akai MPC, aż wspólnie pocięliśmy ten brudny sampel w gęstą, hip-hopową pętlę. Ten surowy szkielet brzmiał potężnie, ale teraz stanąłem przed wyborem, jak ten nagły zryw twórczy najlepiej wykorzystać.

Wcisnąłem mu w dłoń jedną ze słuchawek mojej empetrójki, puszczając surowy, ciężki bit ze zgranych bębnów Centa. Typ z Zaspy, mimo wody wciąż ściekającej mu po karku, zaczął powoli i z uznaniem bujać głową. Przyznał, że numer ma niesamowity osiedlowy klimat, ale przy okazji ostrzegł mnie, że ktoś z konkurencyjnej ekipy kręci się wokół piwnicy mojego ziomka, gdzie trzymam próbne tłoczenia i taśmy.

Wysiadłem z SKM-ki na stacji Gdynia Główna i po krótkich poszukiwaniach namierzyłem Radosława w pobliżu peronów. RDW rozmawiał z jakimś chłopakiem w szerokich spodniach, ale gdy podszedłem z moim demem na CD-R, spojrzał na mnie z lekkim dystansem. Muszę go przekonać, żeby dograł mi się do kawałka, zanim zniknie w przejściu podziemnym.

Przez trzy dni nie opuszczałem mojego ciasnego pokoju w falowcu, pisząc nowe teksty w gęstym dymie, aż rozbolały mnie palce. Moje odosobnienie przerwał telefon od Keara, który ostrzegł mnie, że ludzie z warszawskiego Vabanku zaczęli pytać o moje demo, ale ktoś złośliwie rozpuszcza na mieście plotki, że nie mam nawet połowy materiału. Stałem przed wyborem: uderzyć bezpośrednio do wydawcy ze starym nagraniem, rozkręcić promocyjny szum na ulicy, czy najpierw zabezpieczyć sesje w studiu.

Nacisnąłem stop na samplerze i zeszliśmy pod klatkę falowca na szybkiego dymu. Kiedy wspomniałem o planach Deluksu, Cent natychmiast ożywił się i zaczął gestykulować, na chwilę zapominając o pośpiechu. Szlug zaraz się dopali, a ja muszę przekuć tę nagłą ekscytację w powrót do moich niedokończonych bębnów.

Wszedłem do ciasnego, zadymionego biura we Wrzeszczu, gdzie Kear siedział przy zawalonym papierami biurku. Położyłem przed nim nagranego przeze mnie CD-Ra, na którym markerem nabbazgrałem tytuł mojego demo. Spojrzał na płytę, potem na mnie i odpalił papierosa, czekając na to, jak przedstawię mu swój plan na ten album.

Położyłem nagrane na płycie CD-R demo na ciemnym stoliku kawiarni we Wrzeszczu, gdzie Kear czekał na mnie przy czarnej kawie. Przesłuchał dwa pierwsze kawałki na swoim wysłużonym odtwarzaczu, po czym zdjął słuchawki i spojrzał na mnie z namysłem. Stwierdził, że bity Centa mają niesamowity potencjał, ale Vabank Records nie wyłoży gotówki na tłoczenie, dopóki nie dostarczę czystego miksu albo nie zdobędę mocnego wsparcia od trójmiejskiego weterana.

Zadzwoniłem do Radosława, który kręcił się w okolicach Wrzeszcza i obiecał wpaść do mojego falowca za dwadzieścia minut. Gorączkowo wypaliłem świeżo pocięty bit na płytę CD-R, modląc się, by stara nagrywarka w pececie nie sypnęła błędem. Gdy usłyszałem dzwonek domofonu, serce zabiło mi mocniej – musiałem szybko zdecydować, jak najlepiej zaprezentować mu ten numer.

Zagraj w OmniHistory →